Jak zmotywować partnera do zdrowego trybu życia, gdy ten sam z siebie takiej motywacji nie zdradza. Spróbujemy pomóc w rozwiązaniu tego problemu w rozmowie z psycholożką, Martą Mizerą.

Czym jest motywacja

Zacznijmy od podstaw - czym w ogóle jest motywacja?

W psychologii definicji i teorii motywacji jest wiele, ale najogólniej można powiedzieć, że motywacja to wszelkie mechanizmy, które popychają nas do działania, nadają mu kierunek, podtrzymują i kończą jakieś zachowanie. W związku z tym pojęcie motywacji dotyczy zarówno mechanizmów zachowań prostych, jak i złożonych, mechanizmów emocjonalnych i myślowych, wewnętrznych i zewnętrznych.

Wspominasz o mechanizmach wewnętrznych i zewnętrznych – często słyszymy o motywacji zewnętrznej i wewnętrznej oraz o tym, że ta ostatnia jest lepsza. Dlaczego?

O motywacji wewnętrznej mówimy wtedy, kiedy chęć podejmowania jakiegoś działania jest dla nas oczywista, naturalna i w żaden sposób nie pochodzi z zewnątrz. Nie zastanawiamy się nawet, dlaczego mamy podejmować jakieś działanie – po prostu działamy. 

Motywację zewnętrzną mamy wtedy, kiedy działamy pod wpływem czegoś, co pochodzi z zewnątrz. Jest to podział umowny, a motywacja zewnętrzna i wewnętrzna to nie sztywny podział na dwie odrębne grupy, ale całe spektrum: od czystej motywacji wewnętrznej do czystej motywacji zewnętrznej, z wieloma odcieniami pośrodku.

W dodatku motywacja może się zmieniać, na przykład z czysto zewnętrznej zaczyna się stopniowo uwewnętrzniać. Jeśli zaczęłabym ćwiczyć, bo zalecił mi to lekarz, to mówimy o motywacji zewnętrznej. Jeśli po jakimś czasie zaczęłabym mieć wyrzuty sumienia, kiedy opuszczam trening, to znak, że moja motywacja zaczęła się uwewnętrzniać. A jeżeli po upływie kolejnych tygodni zauważę, że gdy opuszczam trening, to mi go brakuje, bo mam potrzebę się poruszać – to znaczy, że moja motywacja się uwewnętrzniła. 

Domyślam się, że jeśli będziemy mówić o nakłanianiu partnera do zdrowego trybu życia, to początkowo będziemy mieli do czynienia z motywacją zewnętrzną, ale będziemy starać się, aby z czasem stała się wewnętrzną?

Tak byłoby najlepiej. Sposób, w jaki będziemy rozmawiać z partnerem o wysiłku fizycznym...

...lub kulinarnym...

...lub kulinarnym, jest tu ważny, bo może mieć wpływ na to, czy z czasem jego motywacja się uwewnętrzni, czy nie.

Zdrowa rywalizacja

Zacznijmy jednak od początku: co zrobić, by partner w ogóle zaczął ćwiczyć lub zdrowo się odżywiać, nawet jeśli specjalnie nie ma na to ochoty?

Pierwsza rzecz to przykład. Jeśli kobieta zaczyna się zdrowo odżywiać, ćwiczyć, to już to samo w sobie może uruchomić u partnera potrzebę pójścia za nią. Z różnych powodów: czy to z chęci dorównania, czy zdrowej rywalizacji: „no bo jak to, moja dziewczyna ma mieć lepszą kondycję niż ja”?

A to nie jest już nieco niezdrowa rywalizacja?

Póki nie przekracza rozsądnych granic, to jest zdrowa. Tym bardziej, że służy zdrowiu ;-)

A co, jeśli sam przykład nie zadziała?

Rzeczywiście, często sam przykład to za mało. Zdarza się wtedy, że partnerka zaczyna nieco naciskać – dopytywać, prosić, proponować, próbować wydobyć jasną deklarację, kiedy jej mężczyzna weźmie się za siebie. Niestety, czasem bywa tak, że wraz z rosnącymi naciskami, rośnie też niechęć i opór partnera. Wtedy najlepiej jest przestać naciskać i spokojnie porozmawiać.

Po pierwsze warto szczerze powiedzieć, dlaczego ta sprawa jest dla partnerki ważna, czyli mówić o sobie, a nie o partnerze. Po drugie, warto zapytać skąd się bierze opór przed zmianą, czyli innymi słowy zainteresować się, co partnera powstrzymuje, blokuje? Czy jest tak, że on chciałby coś zmienić, ale coś mu w tym przeszkadza, czy problem zaczyna się już w samej chęci – a raczej jej braku – do zmian.

Taka rozmowa powinna być przeprowadzona w delikatny sposób, bo łatwo można partnera niechcący zranić.

Klucz do życia fit? Rozmowa...

Zranić faceta? Rozmową o diecie lub ćwiczeniach?

Oczywiście, dotykamy tu przecież tematu stosunku do swojego ciała, atrakcyjności partnera – z tym się może wiązać dużo emocji. Szczególnie, jeśli powodem, dla którego kobieta chce, by jej partner zaczął ćwiczyć, jest nadwaga lub otyłość, chociaż to samo może dotyczyć także zwykłego braku formy.

Dlatego istotne jest, żeby partnerka powiedziała, dlaczego to jest dla niej ważne – w sposób życzliwy, bez oskarżania, oceniania czy zawstydzania. Na przykład: „zależy mi na tym, abyś był w formie, bo boję się, że za kilka lat możesz nie mieć sił bawić się z dziećmi, a przecież z czasem będą one coraz bardziej wymagające”. Albo „zależy mi na tobie, a boję się, że przez nadwagę może zacząć ci szwankować zdrowie”. A może z powodu nadwagi partnera, pogorszyło się życie seksualne pary?

To rzeczywiście może być delikatny temat.

Tak, dlatego tak ważne jest, by naprawdę dobrze zastanowić się nad tym, jak to ująć w słowa. Na pewno należy unikać takich sformułowań, jak „bo ty zawsze”, „bo ty nigdy”, „a bo ty jesteś taki a taki”. One nie prowadzą do porozumienia, a mogą przyczynić się do powstania konfliktu lub wpędzić partnera w poczucie winy. A jest to uczucie, które, obok złości, wzajemnego żalu czy urazy, na pewno nie pomoże zainteresować partnera zmianą.  

A co z oporem?

Warto autentycznie i życzliwie zainteresować się tym, dlaczego partner nie daje się namówić na ćwiczenia lub zdrowe odżywianie, powody mogą się okazać wcale niezwiązane ze sportem czy dietą. Może to zwykły brak ochoty, albo wstyd przed pójściem na siłownię, związany z pokazaniem się bez formy wśród osób ćwiczących. W pierwszym przypadku pomysł wyjścia z kolegami może być świetny i motywujący, w drugim – zniechęcający. Wtedy lepszym rozwiązaniem mogą być wspólne treningi w parze, indywidualne treningi z trenerem personalnym – albo ćwiczenie w domu za pomocą platformy online, takiej jak BeActive TV.

To jest też moment, żeby zapytać partnera „co ja mogę zrobić, żeby tobie pomóc zacząć ćwiczyć, zdrowo się odżywiać?”. Może partner chętnie jeździłby na rowerze za miastem, ale taki wypad to 2 godziny, na które teraz nie ma czasu? Wtedy ogromnym wsparciem może być coś tak przyziemnego, jak logistyczne przeorganizowanie obowiązków, by te dwie godziny się znalazły.

...i indywidualna strategia

Przyjmijmy, że udało się wynegocjować, że partner zacznie ćwiczyć – jak teraz zrealizować ten plan? Zacząć z wysokiego C, po godzinie treningów dzień w dzień, czy powoli, małymi kroczkami? Przygotować ścisły plan czy postawić na spontaniczność?

To indywidualna sprawa i zależy całkowicie od partnera. Nie polecałabym wchodzić w rolę trenerki, opiekunki i kontrolerki partnera. Odpowiedzialność za to leży po jego stronie, on wie co lubi i jakie ma możliwości. Natomiast partnerka może zasugerować fajne pomysły w oparciu o to, jak dobrze zna swojego partnera. Pewnie w dużej mierze będzie potrafiła z góry powiedzieć, czy w jego przypadku sprawdzi się lepiej rozwiązanie radykalne czy stopniowe.

Innym aspektem jest to, na ile partner lubi sformalizowane treningi. Dla osób skrupulatnych dokładny plan, w którym będą mogły odhaczyć kolejne zadania i śledzić postępy, będzie zapewne dobrym motywatorem. Z kolei dla spontanicznych może to być zniechęcające.

Czyli nie zawsze codzienny plan treningów, takich jak w przypadku planów Ewy, będzie najlepszym rozwiązaniem?

Zgadza się, nic na siłę. Podobny kłopot może pojawić się, kiedy partnerzy mają zupełnie różne charaktery. Wtedy wspólne treningi, mimo że wydają się łączyć przyjemne z pożytecznym, czyli sport i spędzanie ze sobą czasu, mogą nie być najlepszym pomysłem. W takim wypadku trzeba po prostu zaakceptować to, że każdy lubi co innego. 

A co, jeśli wszystko zawodzi? Jeśli partner powie – słuchaj, to tobie przeszkadza moje 20 kg nadwagi, ale ja czuję się z tym świetnie, lubię dobrze zjeść i nie chcę z tego rezygnować? A że zdrowie? Cóż, on ma dopiero 25 lat i wydaje mu się, że jest...

...niezniszczalny? 

No właśnie.

W ostateczności pozostaje tylko się z tym pogodzić, ale może pomocne będzie powiedzenie o sobie, czyli – dlaczego to jest ważne dla partnerki. Na przykład: „skoro to, żeby zaczął ćwiczyć lub dobrze się odżywiać, jest ważne właśnie dla mnie, to czy zacząłbyś pracować nad sobą ze względu na mnie? Czy ze względu na mnie mógłbyś wprowadzić jakąś niewielką zmianę? Na przykład jeść jedną pizzę w tygodniu zamiast co drugi dzień? Albo – jaki krok w kierunku zdrowego życia mógłbyś robić ze względu na mnie? Może jeśli nie siłownia, to chociaż spacery? Albo wspólny basen?”

To oczywiście motywacja zewnętrzna, ale z czasem może się uwewnętrznić – jeśli okaże się, że wprowadzona zmiana nie jest tak wymagająca lub ma swoje dobre strony.

Jednak takie podejście wymaga zaakceptowania partnera takim, jaki jest. Zresztą nie tylko w tej sytuacji – każda zmiana tego wymaga.

Warunek zmiany: akceptacja

Zaakceptowanie tego, jak jest, mimo że pragniemy zmiany?

Tak. Bez tej akceptacji trudno o życzliwość, wsparcie. Jeśli kobieta nie akceptuje tego, jaki jest partner, to na jego wybory, zachowania częściej może reagować złością, naciskaniem, zawstydzaniem... To zresztą działa dokładnie tak samo w stosunku do nas samych: jeśli ktoś ma nadwagę, to nie akceptując się, nienawidząc swojego ciała, ma mniejsze szanse na skuteczną zmianę. To może wydawać się sprzeczne z intuicją, ale brak samoakceptacji wywołuje napięcie i stres, a wtedy dużo trudniej o zmiany, z różnych powodów. Po pierwsze mogą blokować nas trudne emocje (złość, poczucie winy czy wstyd), a po drugie – pod wpływem ciągłego stresu zmienia się gospodarka hormonalna, co również utrudnia chudnięcie. 

Po co jeszcze można sięgnąć?

Dobrym sposobem dla osób, które lubią monitorować swoje postępy, mogą być wszelkiego rodzaju elektroniczne gadżety. A nawet niekoniecznie gadżety: na początku sportowej drogi pewnie nie ma sensu kupować pulsometru czy zegarka z GPSem – wystarczy zainstalować aplikację na telefon, która znakomicie poradzi sobie z mierzeniem podstawowych parametrów treningu. Dla osób lubiących stawiać sobie wyzwania, świadomość tego, że w danym tygodniu przebiegła np. 10 km więcej niż w poprzednim, może być źródłem dużej satysfakcji i... motywacji.

Dla osób lubiących towarzystwo świetne będą treningi ze znajomymi, a jeśli ktoś lubi rywalizację, to można pomyśleć o grach zespołowych lub jakimś wspólnym wyzwaniu.

A czy są jakieś sposoby uniwersalne, które będą działać wobec każdego?

W zasadzie jedyną uniwersalną zasadą jest to, żeby strategię budować indywidualnie. Dbanie o formę jest pewnym wyzwaniem, a przez to także polem do kryzysów. Jeśli aktywność zostanie dostosowana do cech charakteru, potrzeb, czy etapu życia, jest większa szansa, że partner ją po prostu polubi, a jego motywacja, początkowo zewnętrzna, bo w ten czy inny sposób związana z partnerką, stanie się wewnętrzna.

20-latek być może chętnie pójdzie na siłownię, wybierając ćwiczenia kształtujące sylwetkę. Spędzającego dużo czasu za biurkiem 40-latka być może zmotywuje fakt, że dzięki aktywności może pozbyć się bólu pleców. Dla 50-latka, powrót do formy może być sposobem na radzenie sobie z obawami związanymi z przemijaniem. Ktoś, kogo na co dzień w pracy zjada stres, być może pokocha bieganie w lesie, w otoczeniu przyrody, co pomoże mu się odprężyć i wyciszyć.

Czego nie robić?

Powiedzieliśmy sobie, co możemy zrobić – a czego powinniśmy unikać?

Zdecydowanie – zawstydzania, o czym już wspominałam. Niestety, często łatwo zrobić to nieświadomie, jeżeli partnerka sama była zawstydzana, np. w dzieciństwie („jak ty wyglądasz”, „co powiedzą inni”, „jak mam się z tobą pokazać”). Tymczasem zawstydzanie nie pomaga: może ranić, sprawia, że partner czuje się gorzej, albo wręcz odpowiada atakiem.

A propos ataku: jak w każdej innej sprawie, także na tle zdrowego trybu życia może dojść do konfliktu. Wtedy dobrze zadać sobie pytanie, czy ten temat nie jest przypadkiem objawem już istniejącego konfliktu?

Bywa tak, że – nawet pod pozorem rozmowy „jak mogę ci pomóc” – toczy się walka, w której pretekstem i orężem jest fitness czy zdrowe odżywianie. Więc jeśli temat powraca jako kłótnia i nie przynosi konstruktywnych rozwiązań, a konflikt się wręcz pogłębia, to warto zasięgnąć opinii kogoś z zewnątrz. Być może każdy jest na tyle głęboko zanurzony w świecie własnych interpretacji intencji drugiej osoby – na przykład „nie jestem już dla niego ważna, on się dla mnie nie stara” versus „ona się mnie czepia, chce żebym się podporządkował” – że porozumienie się bez kogoś z zewnątrz staje się już niemożliwe. W takim przypadku porada psychologa czy konsultacja z terapeutą par może pomóc wyjść z impasu i zażegnać rodzący się – lub trwający – kryzys w związku.

Podsumowując – co uznałabyś za najważniejsze?

Wszystko, co zrobisz, by zachęcać swojego partnera do zdrowego trybu życia, powinno być dostosowane do jego osobowości, stylu życia, potrzeb: jego oraz was jako pary. Pamiętaj o szacunku i akceptacji. Nie przejmuj odpowiedzialności za partnera, nie naciskaj, raczej interesuj się, wspieraj.  Jeśli się to uda, to szansa, że partner, podobnie jak ty, polubi zdrowy tryb życia jest większa I dzięki temu źródłem jego motywacji do ćwiczeń czy do zdrowej diety nie będziesz już ty – tylko on sam.

I to on będzie cię wyciągał na przebieżkę lub siłownię, kiedy będziesz miała dość – czego Wam, z całego serca, życzę!

Marta Mizera

Marta Mizera

Marta Mizera - psycholożka, psychoterapeutka w trakcie szkolenia. Pomaga w rozwoju osobistym, wychodzeniu z życiowych kryzysów czy trudności oraz w odzyskaniu zdrowia psychicznego. Jako wolontariuszka w Centrum Praw Kobiet pracowała z osobami doświadczającymi przemocy, a obecnie jest terapeutką w Mazowieckim Specjalistycznym Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza. Współautorka części psyche w projekcie Be Better z Ewą Chodakowską. Na swoim blogu i mediach społecznościowych dzieli się wiedzą o emocjach, relacjach i zdrowiu psychicznym.